Broniewski w Sieci

Centrum wiedzy o życiu i twórczości Władysława Broniewskiego

W zachwycie i grozie

Moja córka, moja córka umarła!… Jak sercu powiedzieć: nie płacz, kiedy rozpacz serce przeżarła, a to serce wyrwać i zdeptać. Moja córka… Ach! żadnej kochance nie mówiłem tak siebie do dna jak Ance… A była mi ona podobna do świata, który się stawał w zachwycie i grozie, a jam serce gorące podawał na mrozie.

Jasność

Obudziłem dobrego pisarza, byłem trochę zawiany; to się zdarza, jestem z tego przesadnie znany. Obudziłem go w dobrym celu i wiersz położyłem obok, powiedziałem mu: „Przyjacielu, patrz: obłok, przyjrzyj się, to moja córka, widzisz, fruwa, spójrz – takie same piórka…” i łeb mi się mgłą zasnuwa… A ja z tej mgły chcę uciec w jasność, powrócić do jasności, powrócić, zasnąć.

Firanka

Otworzyłem okno, a firanka pofrunęła ku mnie, jak Anka w trumnie. Biała firanka, błękitne zasłony, zaszeleściło… O! pokaż mi się od tamtej strony! Jesteś? Jak miło!… Jak miło…jak miło…jak strasznie, moja miła… ja już chyba nie zasnę… Firanka?…Czy tyś tu była?

Brzoza

Przeciw smutkom cóż pocznę, o! brzozo! Usnę, ależ się ocknę, coś się we mnie rozpęta, by pamiętać, pamiętać, o! brzozo! Córko moja nieżywa, o! brzozo! pieśni nić niegodziwa chce mnie spętać trumiennie i – ztruta – być we mnie, o! brzozo! Jakże rozpacz wyrazić, gdy żyję, o! brzozo! kiedy słowa nijakie, niczyje, a ja powiem rozpaczą słowom, że nic nie znaczą, O! brzozo!

Bratek

Przyniosłem bratek z grobu Anki, stoi przede mną, i znowu będą chmurne poranki, w południe ciemno. Chciałem powiedzieć pani doktór, że tak mi lepiej, a ona mnie, żeby zamknąć okno, będzie cieplej. A czy tam ciepło w tej jesionowej wąskiej trumnie? Chory. W lecznicy. I znów na nowo. Chciałbym umrzeć. Złamię termometr, wyleję leki, precz z medycyną, daleko. Ale ten bratek, bliski i daleki, spojrzę – i lekko. Anka, pożyję,.. Read More