Broniewski w Sieci

Centrum wiedzy o życiu i twórczości Władysława Broniewskiego

Łódź

Ciąży sercu troska i pieśń, troskę w sercu ukryj i nieś, pieśń jak kamień podnieś i rzuć. W dymach czarnych budzi się Łódź. Wyją syreny, wyją co rano, grożą pięściami rude kominy, w cegłach czerwonych dzień nasz jest raną, noc jest przelaną kroplą jodyny, niechaj ta kropla dzień nasz upalny czarnym – po brzegi – gniewem napełni – staną warsztaty, staną przędzalnie, śmierć się wysnuje z motków bawełny… Troska iskrą.. Read More

Dąb

Idę sobie zamaszyście i opada ze mnie życie jak jesienne liście. Jakie liście? – dębu, brzozy, topoli, ale to boli. No cóż? było kilka miłości i trwoga, i noce bezsenne, było dużo tkliwości i złości, wszystko zmienne. No i lecą liście, liście, a każde: imię. Powiedz je uroczyście, wymień. Ach, nie! To już nagie gałęzie chwytliwe. Kiedy serce i myśl na uwięzi, jak być szczęśliwym? I ostał się pień nagi,.. Read More

Kasztan

Za oknem stał kasztan, i pąki pęczniały, choć śnieg na nich leżał puszysty i biały. O świcie pochmurnym, o zmierzchu półsennym, na lwowskiej ulicy pod murem więziennym stał kasztan. Był marzec. Już śniegi topniały. Jak często myślałem: nim wrócę do miasta, już pewnie listowiem okryje się kasztan, i pąki, sokami wezbrane, wystrzelą, zabłysną, oślepią zielenią i bielą – bo wiosna tak samo jak wolność narasta. O wiosno… Kto walczą uchodził.. Read More

Most Poniatowskiego

Drogi zburzone, miasta w ruinie, historia gnie nas i łamie, lecz-„nie zginęła”, nigdy nie zginie, my ją dźwigniemy sami! Sterczą pod niebo gruzy Warszawy, wre robota nad rumowiskiem. Z gruzów zwycięstwa, z odłamków sławy most budujemy przez Wislę. Lud, co przed wrogiem karku nie schylał, dżwiga za przęsłem przęsło. Filar pod niebo! Łuki na filar! Wzwyż! W dal! W socjalizm! W zwycięstwo! Most – narodowi, roboczym masom, niech przezeń przejdą.. Read More

Troska i pieśń

Może nic w tym życiu nie będzie? Jeszcze rok, jeszcze dwa, jeszcze X… Moich myśli czarne łabędzie odpływają Wisłą na Styks. Ja wiedziałem, co sercem gryźć mam, jakim ciosom nadstawić pierś, nie rachunkiem, nie sylogizmem budowałem życie i wiersz. Ale troska jak rdza przeżarła mojej piersi serdeczną moc, tylko krzyk ściśniętego gardła głucho ciemną przeszywa noc. Lecz w tym krzyku zostanę młodym. Jeśli grom – niechaj trafia mnie! Temu światu.. Read More

Targowisko

Płacz, moja muzo piękna, pocieszycielko strapionych! Oto mi serce pęka w dalekich i obcych stronach. Mój pokój jak namiot się wzdyma gniewnym oddechem, serca łoskotem, a rozum każe: wytrzymać, a serce pyta: co potem? Ja niewolnica naga, oto jesteśmy na targu, bicz historii nas smaga, słowo zamiera na wargach. Możni pytają: „ile?”, stręczy historia – rajfurka, a przecież my -Termopile, huk dział i motorów furkot! A przecież to myśmy pierwsi.. Read More

Rozmowa z historią

Mistrzyni życia, Historio, zachciewa ci się psich figlów: zza kraty podgląda Orion, jak siedzimy razem na kiblu. Opowiadasz mi stare kawały i uśmiechasz się, na wpół drwiąca, i tak kiblujemy pomału – ty od wieków, ja od miesiąca. O Nieśmiertelna, skądże ta skłonność do paradoksów, i powiedz mi – czy to mądrze całemu światu krew popsuć? Bo skoro na całym świecie, jak nie wojna, to stan wojenny – Historio, powiedz.. Read More

Robotnik z Radomia

Nie wiem, co to poezja, nie wiem, po co i na co, wiem, że czasami ludzie czytają wiersze i płaczą. a potem sami piszą, mozolnie i nieudolnie, by od dławiącej ciszy łkające serce uwolnić. A kiedy synka stracił pewien robociarz z Radomia, o wierszu pomyślał z płaczem i list napisał do mnie: „Chłopczyk był śliczny jak róża, dobre, kochane dziecko… Wierszyk niech będzie nieduży, nie religijny-świecki…” Nie wiem, co to.. Read More

Poród

Poród? cóż! poboli, poboli, pomęczy się żeńskie ciało, a z niego powoli, powoli wyjdzie coś i będzie krzyczało. Będą owijali w pieluchy, poślą do szkoły – a wtedy, duchy – sokoły! Poślęczy nad Mickiewiczem, uwielbi Słowackiego i powie: „Jestem niczem, nic z tego…” Potem podrośnie, będzie pisał miłośnie, niekoniecznie o Maryli, Ludwice. „Nie kocha…jestem niczem”. A wtedy gwiazda zabłyśnie, czoło uwieńczy i jak ze skały wytryśnie wiersz młodzieńczy. To poród.. Read More

Panieneczka (pierwszy zachowany wiersz poety – 11.1912)

Pierwszy zachowany wiersz poety. listopad 1912 Panieneczka z Udziałówki ma staniczek dosyć wcięty, ładną buzię, zgrabną nóżkę, słowem – ważne dokumenty! Gdy ci główką kiwnąć raczy, to już zaszczyt jest niemały! Dla niej, dla niej – mój Karolku, chodzisz jak skołowaciały.

Maria

Siedzisz w kuchni, liczysz kartofle: przy tobie brat, starszy: rachunek w sklepiku, podarte pantofle: nie starczy… W dzień sprzedajesz mydełka, po znajomych, po obcych (dlaczego przestali być mili?). „Nie trzeba? Do widzenia.” I znajdziesz się w kropce: do innych zadzwonisz po chwili. Wieczorem kelnerka. „Pół czarnej?”, „Pół czarnej.” Podasz i chwilę spokój. Stoisz ze sztucznym uśmiechem i z charme’em, i z łezką w oku. Może w nocy przyjdzie Gestapo? Wstaniesz.. Read More

Człowiek, to brzmi dumnie

„Słowo człowiek-to dźwięczy dumnie!” powtarzamy za wielkim Maksymem. A tu coraz ktoś w pysk cię zasunie i powtarza, że jesteś psim synem. Cóż tu robić takim gagatkom w czekistowskim mrocznym zajeździe? Więc pomódlmy się, klnąc w waszą matkę, wypłowiałej czerwonej gwieździe.

Bar „Pod zdechłym psem”

Zanim się serce rozełka -czemu? -a bo ja wiem?- warto zajrzeć do szkiełka w barze „Pod Zdechłym Psem”. Hulał po mieście listopad, dmuchał w ulice jak w flet, w drzwiach otwartych mnie dopadł, razem do baru wszedł. „Siadaj, poborco liści, siewco zgryzot wieczornych! Czemuś drzew nie oczyścił? Kiepski z ciebie komornik. Lepiej by z trzecim kompanem… Zresztą – można i bez…” Ledwiem to rzekł, już stanął trzeci mój kompan: bies… Read More