Broniewski w Sieci

Centrum wiedzy o życiu i twórczości Władysława Broniewskiego

Syn podbitego narodu

Syn podbitego narodu, syn niepodległej pieśni, o czym i jak mam śpiewać, gdy dom mój – ruiny i zgliszcza ? Jak czołg przetoczył się Wrzesień ziemi ojczystej przez piersi, a moja dłoń jest bezbronna i bezbronna jest ziemia ojczysta. Ja na tę ziemię powrócę, ja chcę ją zbawić, ocalić, stamtąd chcę światu płonąć serca i pieśni pożarem, chcę, żeby z gruzów Warszawy rósł żelbetonem socjalizm, chcę, żeby Hejnał Mariacki szumiał.. Read More

Opowiadania Oświęcimskie

Przeczytałem książkę Marii płacząc i wyjąc. Tak piszą tylko umarli, żyjąc. Ja nie bylem wcale w Oświęcimiu, ale go umiem na pamięć. Maria…Jak jej bylo na imie?- Zamieć… Szła pod wiatr i pod deszcz, i pod śnieg, bosa, z lewej SS-man, z prawe szpieg, nie miała papierosa, nie miala nic, nic nie miała, biedna, i wołała do mnie, wołała, i była sama jedna.

Słońce września

Wrócę do Polski, i znów będą wrześnie, będą spadały z drzew grusze i sliwy, w niebo popatrzę i będzie bolesnie: pod słońcem września nie będę szczęśliwy. To słonce stało ponad horyzontem, błogosławiace wrogim samolotom, to słońce biło nas żelaznym frontem, dział hukiem, czołgów złowrogim łoskotem. A czołgi w bagnach wyschniętych nie grzęzły, szły armie, szybsze niżli polski piechur, bomby waliły w kolejowe węzły, płonęły miasta, rzucane w pośpiechu, szli Niemcu….. Read More

Monte Cassino

Nasze granice naszli znienacka, słupy graniczne zewsząd zrąbali… Idzie Kresowa, idzie Karpacka w dymie eksplozji, w huku batalii. Nasze granice?… – trzeba ich szukać w rytmie kaemów, w chrzęście pancerzy. My już to wiemy, stara nauka polskich tułaczy, polskich żołnierzy. Idzie Karpacka, idzie Kresowa, walą armaty, trzeszczą spandauy. Tu nam nie ujdzie, tu się nie schowa wróg uzbrojony w broń doskonałą. Idzie Kresowa, idzie Karpacka, każda bojową chrzęszcząc maszyną. My.. Read More

Żołnierz polski

Ze spuszczoną głową, powoli idzie żołnierz z niemieckiej niewoli. Dudnią drogi, ciągną obce wojska, a nad nimi złota jesień polska Usiadł żołnierz pod brzozą u drogi, opatruje obolałe nogi. Jego pułk rozbili pod Rawą, a on bił się, a on bił się krwawo, szedł z bagnetem na czołgi żelazne, ale przeszły, zdeptały na miazgę. Pod Warszawą dał ostatni wystrzał, potem szedł. Przez ruiny. Przez zgliszcza. Jego dom podpalili Niemcy! A.. Read More

Soldat inconnu

Byłem zwyczajnym żołnierzem. Niepotrzebne nikomu nazwisko. Trup, ziemi wydarty, leżę przygnieciony ulicą paryską. Rzucili na mnie sztandary, by nie widzieć śladu od kuli. Nakryli pierś trotuarem, twardym kamieniem ulic. Batalionami ciężko maszerowali przez piersi, deptali krzycząc: „Zwycięstwo!”, przechodzili i dziwili się śmierci… Słuchajcie, nikt nie zwyciężył! Zatrzymajcie się w marszu! stańcie! Zdejmijcie mi z piersi ciężar: Łuk Triumfalny i Francję! Ja nie jestem więcej jej synem – ona krwi, ona.. Read More

Młodość

Szły na wschód bataliony, szwadrony i pułki, drobny deszcz senne oczy żołnierzom zaklejał, chlupało mokre błoto na kołach i kółkach, płynęła mętna woda z rozmokłych kolein, paliły się chałupy, stodoły i stogi, pod bialy namiot dymów kulily się miasta. – A tam – na wschód – dudniły, turkotały drogi: tępo walił – czternasty, piętnasty, szesnasty. I coraz ciężej było nieść głowę na plecach, i coraz czarniej było w lasach na.. Read More

Mannlicher

Nie głaskało mnie życie po głowie, nie pijałem ptasiego mleka – no i dobrze, no i na zdrowie: tak wyrasta się na człowieka. Byłem jeszcze zupełny szczeniak, kiedym wziął karabin do garści, żeby w śmierci, w grozie zniszczenia zaciąć usta i czoło zmarszczyć. Nauczyło żołnierskiej krzepy życie trudne, twarde i liche. Byłem wtenczas jak szczeniak ślepy, na świat patrzył za mnie mannlicher. Dowiedziałem się, o czym milczy czarny Styr* i.. Read More

Homo sapiens

Wśród mrocznych miast, po, mrocznych stronach, jak stada wypędzanych szczurów, gromady ludzi przerażonych pełzają u strzaskanych murów; bezdomni, ślepi i wylękli, ruszają chyłkiem, znów przyklękli, złowrogo patrzą w niebo, szepcą, że głód, że śmierć, że – wszystko jedno, i przeklinając ziemię biedną, ruszają znów, po trupach depczą, znikają mroczni i samotni… Ja lecę ku nim, mściwy lotnik, i świecąc reflektorem serca, bombami słów złowieszczo zbrojny, ciskam je w zaciemnienie wojny,.. Read More

Droga

Ksaweremu Pruszyńskiemu Droga wiodła z daleka, droga wiodła przez Narvik do Warszawy, Lwowa i Wilna, do Wisły, Bugu i Narwi. Wiadomo, że nie zginęła. Wiadomo: póki żyjemy. Podchorąży, dowódco drużyny, uważaj na erkaemy, pilnie szukaj kierunku, prowadź sprawnie a prosto… Ja te norweskie wystrzały w celi słyszałem nad Moskwą, chciałem porwać karabin, chciałem biec w tyralierce, ale milczały maszynki, i tylko waliło serce. Droga wiodła przez fiordy, droga wiodła przez.. Read More

Ballady i romanse

„Słuchaj dzieweczko! Ona nie słucha… To dzień biały, to miasteczko…” Nie ma miasteczka, nie ma żywego ducha, po gruzach biega naga, ruda Ryfka, trzynastoletnie dziecko. Przejeżdżali grubi Niemcy w grubym tanku. (Uciekaj, uciekaj Ryfka!) „Mama pod gruzami, tata w Majdanku…” Roześmiała się, zakręciła się, znikła. I przejeżdżał znajomy, dobry łyk z Lubartowa: „Masz, Ryfka, bułkę, żebyś była zdrowa…” Wzięła, ugryzła, zaświeciła zębami: „Ja zaniosę tacie i mamie.” Przejeżdżał chłop, rzucił.. Read More

Bagnet na broń

Kiedy przyjdą podpalić dom, ten, w którym mieszkasz – Polskę, kiedy rzucą przed siebie grom kiedy runą żelaznym wojskiem i pod drzwiami staną, i nocą kolbami w drzwi załomocą – ty, ze snu podnosząc skroń, stań u drzwi. Bagnet na broń! Trzeba krwi! Są w ojczyźnie rachunki krzywd, obca dłoń ich też nie przekreśli, ale krwi nie odmówi nikt: wysączymy ją z piersi i z pieśni. Cóż, że nieraz smakował.. Read More

A kiedy będę umierać…

A kiedy będę umierać, skoro umierać mam, ty nie bądź przy tym i nie radź: już ja potrafię sam. Ja chcę mieć oczy otwarte i podniesioną skroń, chcę umrzeć ot tak – na wpół żartem, a w ręku niech będzie broń. Niech mi przywieją wiatry brzęczenie dalekich pszczół, niech Wisłę zobaczę i Tatry, wszystko, com kochał i czuł. Wystarczy, żeby mnie uczcić, czyjś krótki, serdeczny płacz. Przyjaciele niech przyjdą narzucić.. Read More